czwartek, 5 maja 2016

New York, New York

Jak się ma tylko kilka dni do dyspozycji i jest się w tym mieście po raz pierwszy, to oczywiście trzeba zaliczyć wszystkie turystyczne atrakcje bez względu na pogodę i tłumy. A nawet je kilkakrotnie utrwalić, odwiedzająć w dzień i w nocy. Tak się złożyło w naszym przypadkku z Financial District. Do zobaczenia jest tam kilka punktów, a jednym z najbardziej charakterystycznych jest Charging Bull, czyli Szarżujący Byk. Byk jest dziełem Artura di Modica. Pojawił się 15 grudnia 1989 roku nielegalnie jako prezent świąteczny dla mieszkańców Nowego Jorku i po kilku godzinach.... zniknął. Ponieważ miał symbolizować siłę narodu amerykańskiego i jego umiejętność podnoszenia się po porażkach związanych z krachem giełdowym, nowojorczycy zażądali jego powrotu. Został postawiony na placyku w Bowling Green Park, gdzie stoi do dziś i jest jedną z większych atrakcji miasta, o czym świadczą ... szarżujące na niego tłumy turystów. Oczywiście krążą legendy o tym, że kto dotknie jego klejnotów, będzie miał powodzenie finansowe. Choć rogi ma również wytarte:)
Arturo di Modica wykonał podobnego byka dla Szanghaju i dla Amsterdamu. Cała seria ma liczyć 5 sztuk. 
Po karnym odczekaniu sesji zdjęciowej z bykiem 5 koreańskich wycieczek, udało się i nam dopchać i zrobić kilka fotek. 
Następnie popłynęłyśmy na State Island obok Statuły Wolności. Prom jest darmowy, płynie ok. 30 minut i pozwala uchwycić panoramę Dolnego Manhattanu z charakterystycznymi wieżowcami.
Wieczorem miałyśmy zaplanowaną kolejną atrakcję: musical Upiór w operze na Broadwayu. Musical na Broadwayu to jest jeden z punktów obowiązkowych. Przyjemność jest droga lub cholernie droga, ale naprawdę warto. A oferta jest ogromna. I potem do końca pobytu będziecie chodzić po mieście i śpiewać szlagiery:)
Sam Upiór w operze jest najdłużej granym musicalem w Nowym Jorku, miał premierę w styczniu 1988 roku. Od tego czasu nie traci na popularności, a teatr był wypełniony do ostatniego miejsca. Potem chodziłyśmy po mieście i śpiewałyśmy:

In sleep he sang to me
In dreams he came
That voice which calls to me
And speaks my name
And do I dream again?
For now I find
The phantom of the opera is there,
Inside my mind




Giełda



już go widać, już macha ogonem!

znajoma twarz:)

mam i ja!



prawie jak statua







najpopularniejsza:)














polski akcent oraz sponsor makijażu na Broadway- Upiór w Operze!!!! :)


niedziela, 24 kwietnia 2016

Jak w filmie

Wstałyśmy bladym świtem, czas zaoszczędzony na spaniu ;) wykorzystałyśmy na zakupy spożywcze i byłyśmy gotowe do zwiedzania. Słońce świeciło, na niebie ani jednej chmurki, na termometrach pewnie ze 4 stopnie, ale... damy radę!
Ze względu na ońce miałyśmy w planach Central Park i Brooklyn Bridge.
Zanim weszłyśmy do Parku, zaglądnęłyśmy do hotelu Plaza, gdzie Baz Luhrmann kręcił Wielkiego Gatsby'ego. Pięknie. Majestatycznie, bogato, secesyjnie.
A potem już Central Park, który jest dokładnie taki jak w filmach:). Jest duży, zadbany, ma kilka charakterystycznych punktów, duże wiewióry, kolorowe ptaszki, tereny troszkę dzikie i całkiem niedzikie. Mimo zimna pełno spacerowiczów. Zaliczyłyśmy wszystkie główne atrakcje, które można znaleźć na stronie Central Parku. W tym pomnik... Władysława Jagiełły:) Choć tego akurat w żadnym filmie nie widziałam. Po zachodniej stronie parku, naprzeciw Strawberry Fields znajduje się budynek Dakota, gdzie do dziś mieszka Yoko Ono. To w nim zostało nakręcone Dziecko Rosemary.
Z ciekawostek, Central Park był tworzony przez 15 lat i nie ma w nim ani jednego naturalnego miejsca, trawki, drzewka, górki, skały, kamyczka itd. Amerykanie mają wyobraźnie i rozmach:)
 
Drugą część dnia postanowiłyśmy wykorzystać na słynny Brooklyn Bridge. Choć jest bardzo stary i obecnie w częściowej konserwacji, robi wrażenie. Tak samo, jak jego kolega Manhattan Bridge. Na Dumbo zrobiłyśmy kilka fotek panoramicznych i rozpoczęłyśmy przeprawę nad East River. Przy świetle zachodzącego słońca było naprawdę pięknie, prawie magicznie, gdyby nie tłumy turystów i szaleni rowerzyści, którzy na wyścigi próbowali przejechać mostem na drugi brzeg. 
Będąc znowu na Manhattanie i całkiem niedaleko od WTC postanowiłyśmy zobaczyć jak to dzisiaj wygląda. Robi wrażenie. Ciary przechodzą. Dopiero tam zdałam sobie sprawę, z tego jak potężny wymiar miał zamach z 2001 r.
Cały dzień dostarczył nam sporo wrażeń. Oprócz ciągłego porównywania kadrów filmowych z realnymi chłonęłyśmy życie miasta i porównywałyśmy z życiem w Europie. Przede wszystkim zaskoczyła nas uprzejmość i gotowość pomocy ze strony przypadkowych ludzi. A to propozycje zrobienia nam wspólnego zdjęcia, a to informacja o darmowym wstępie do muzeum, a to udzielenie wskazówek, co jeszcze zobaczyć, a to ... informacja o mleku do kawy "half and half" w sklepie. Życzliwi, uśmiechnięci, pomocni sami z siebie. I tak było przez cały pobyt w NY.
Zaskakujące, że Ci ludzie, pędzący ulicami do pracy, na lunch, z telefonem w ręku, gazetą pod pachą i pijący kawę (mistrzowie multitasking), nie stresują się tą gonitwą i jeszcze znajdują czas, by zagadnąć, pomóc, doradzić itp.

Drugie wrażenie, niezatarte nawet do dzisiaj, wywołało amerykańskie jedzenie. Pfui. Iiii. Bleee. Naprawdę. Nie ma czym się zachwycać. Miała być mieszanka kulinarna z całego świata, ale chyba problem tkwi w podstawie. Skoro całe jedzenie jest sztuczne, to nie można z tego stworzyć prawdziwego smaku. Jak zawsze wracamy z urlopu z nowymi smakami i wspominamy latami najlepszą pizzę, owoce morza czy crostatę, tak w Stanach miałyśmy listę najgorszych cudów do jedzenia. Na czele z wrapami z humusem, sztucznym muffinem w kolorze buraka, ciasteczkami imbirowymi, serem z truflami, chipsami z niebieskiej kukurydzy i innymi wynalazkami. W tym winem winopodobnym. To było kolejne dziwactwo dla nas. W normalnym sklepie spożywczym nie kupi się alkoholu powyżej 6%. Nie wiedząc o tym kupiłyśmy "wino kalifornijskie', które smakowało jak woda. Alkohol kupuje się w specjalnych sklepach monopolowych i ceny jego są hamujące ochotę na niego.:) 
No dobra, popisałam sobie, teraz czas na zdjęcia.:)

hotel Plaza





Central Park, jak w filmie:)

jak w filmie

wiosna

ale magnolie pomarzły...


jak w filmie, Model Boat Sailing
kup pan ławeczkę




fontanna Bethesda


The Lake
The Ramble
angry bird:)

Bow Bridge
wiewiór
pomnik Jagiełły

Strawberry Fields
z Dumbo



Brooklyn Bridge, Financial District





Empire State Building w tle
  


jak w filmie




ale to nie był film...
WTC, One World Center

Labels

3suisses (2) 50 shades of grey (1) abercrombie fitch (1) accessories (2) agrigento (1) akira (4) alaaf (1) aldo (3) alexanderplatz (1) allegro (4) anaga (1) apart (2) aperol spritz (1) art (1) artfair (1) artmeets fashion (1) asos (1) atmosphere (6) ausflufg (1) autumn look (15) aviator (7) bacharach (1) barok (1) beach (2) beanie (1) belgisches viertel (1) benetton (5) berlin (1) bershka (3) bikers (3) bingen (1) bitter sweet (2) black (2) black'n'white (3) blog (45) blog modowy (138) blogerka (138) blondie (2) blue jeans (4) bocadasse (1) boots (6) boyfried (1) boyfriends (2) brązy (1) broadway (1) Brooklyn Bridge (1) buffalo (13) burgundy (2) calvin klein (8) camo (3) camouflage (3) campo di fiori (1) can't judge a book by looking at the cover (1) cappuccino (1) caramel (2) cassata (1) cat (3) cats (1) Central Park (1) cetki (1) charging bull (1) chicisimo (1) chinosy (5) chris de burgh (1) christmas (1) Christopher Street Day (1) cider (1) cinque terre (1) colcci (2) cologne (2) coloseum (1) colour block (1) corniglia (1) cos (1) costa brava (1) cracow (1) crostata (1) CSD (1) deichmann (1) denim (2) denim on denim (1) denim skirt (2) der Dom (1) deutschland (1) diesel (10) disco (2) discoteque (1) dolina swiatyn (1) Drachenfels (1) dunnes (1) dzien kota (1) egady (1) el teide (1) empire state building (1) emu (3) erice (1) esprit (7) fake fur (16) fashion (15) fashion blog (169) fashion blogger (170) favignana (3) festiwal (1) film (1) financial district (1) folk (1) fontanna di trevi (2) food (1) frankfurt am main (1) friis company (2) fruehling (1) fuksja (2) gelati (1) geniek loska (1) genova (1) genua (1) geometric (1) gina tricot abercrombie and fitch (3) giveaway (2) gluehwein (3) gold (8) golden (5) gotowanie (1) grey (7) grunge (1) grzaniec (3) hallhuber (6) heart (1) heels (6) heidi klum (1) herbst (1) hirsch (1) HM (46) hound's-tooth check (1) hugo boss (2) hugo drink (1) i don't like mondays (1) imm-cologne (1) in wear (1) inglot (1) inspiracje. lato (2) Instyle (1) interior (1) italia (9) italien (10) italy (3) jeans (3) jeans skirt (2) jeanshemd (1) jedzenie (1) jesien (1) jesień (3) kapelusz (1) karnawał (2) karneval (2) katedra w Kolonii (1) katze (2) katzentag (1) kawa (3) kicz (1) killah (1) kobalt (1) koblencja (1) koelle alaaf (1) Koeln (11) koeln messe (1) Koelsch (1) Köln (1) kolonia (15) konsulat w Kolonii (1) kory (1) koszula jeansowa (1) kot (1) koty (2) krakau (1) kraków (1) kunstledermantel (1) kurczak (1) kwak (1) l.credi (1) la dolce vita (3) la laguna (1) la orotava (1) la spiaggia sycylia (1) lady in red (1) las teresitas (1) lato (11) lato w mieście (10) lato.kobaltowy (1) latte macchiato (1) leder (2) lee (2) leggins (6) leo print (7) leopard print (7) leoprint (1) lether (1) levi's (2) licata (1) lifestyle (35) liguria (6) ligurien (6) little big (2) los croistianos (1) los gigantes (1) losos (1) losos z grilowanym warzywami (1) malenczuk (1) mała czarna (1) manarola (1) mangiare (1) mango (14) marc picard (1) mare (1) marks spencer (1) marsala (2) Masca (1) massimo dutti (1) maxi (1) maxi skirt (1) meer (1) mellow yellow (1) mexx (3) miłośc w portofino (1) mimimalizm (2) mini (2) mittelrhein (1) mng (9) moda (3) mondrian (1) monschau (1) monterosso (1) moro (1) morze (2) muzyka (1) nadrenia (1) narty (1) navy (1) neon (1) neony (1) new look (6) new york (3) niemcy (1) nike (2) nikon (1) nine west (1) niskokalorycznie (1) nrw (1) ny (2) nyc (1) obiad (1) ombre (1) oversize (4) palermo (2) panteon (2) panterka (4) pareo (1) parka (5) patrizia pepe (1) pepitka (1) photoshooting (1) pieces (1) pin up (2) pink (2) piwa belgijskie (1) piwa smakowe (1) piwo (1) pizza (1) playa (1) playa de la americas (1) plaża (5) plum (1) płaszcz skórzany (1) podroze (6) podróże (16) poniedziałek (1) porto vecchio (1) portofino (1) portovenere (1) portret (1) postindustrial (1) primark (8) print (1) promod (2) przemyśl (1) puchowy (1) puerto de la cruz (1) ralph lauren (2) ramones (1) ramoneska (7) rapallo (1) rayban (18) reise (2) ren (1) replay (5) reserved (11) retro (1) Retro Festival (1) review (10) rhein (2) rock am ring (1) rockowo (1) rom (1) rom by night (1) roma (1) rozowy (1) russian winter (1) rzym (5) rzymskie wakacje (7) safari (1) san giuliano (1) san vito lo capo (1) santa cruz (1) Santa Margherita Ligure (1) scala dei turchi (1) schody turecki (1) sea (1) sesja (1) seven seconds (5) shorts (1) sicilia (17) sizilien (4) słowacja (1) smacznie i zdrowo (1) smaki jesieni (1) smoothie (1) snake print (2) soundtrack (1) sport (2) spring (1) st. goar (1) strand (3) street fashion (82) summer (2) summer in the city (10) swatch (2) sycylia (17) tally weijl (2) targi (3) targi sztuki (1) teneryfa (9) the blonde salad (1) the fantom of the opera (1) thirtiesinthecity (190) times square (1) tom tailor (4) trapani (6) travel (10) trench (1) unesco (1) upior w operze (1) valle dei templi (1) vernazza (1) vest (4) vintage (7) vogue (5) wafle (1) wakacje (12) weihnachtsmarkt (1) white (1) wino (2) winter look (2) wiosna (1) wlochy (9) włochy (2) world cats day (1) WTC (1) wulkan (1) wycieczki (1) xanaka (1) yellow (3) yellow bag (4) ysl (1) zadie smith (1) zamki (1) zara (24) zdrowa kuchnia (1) zima (3) żółty (2)